Wikia

Memory Alpha

The Paradise Syndrome

Dyskusja0
979stron na
tej wiki
Ten artykuł jest napisany
z punktu widzenia
realnego świata
Ma icon filmstrip
The Paradise Syndrome
Amerind obelisk
Obelisk
GvsualanDodany przez Gvsualan
Tytuł odcinka: The Paradise Syndrome
Seria: TOS
Sezon: 3
Odcinek: 3
Seryjny numer produkcji: 60043-58
Data pierwszej emisji w USA: 4 października 1968
Scenariusz Margaret Armen
Reżyseria Jud Taylor

StreszczenieEdytuj

Kirk, Spock i McCoy przesyłają się do idyllicznego miejsca, położonego blisko jeziora na planecie Amerind, wyglądającego jak amerykańskie wybrzeże Pacyfiku. Kirk notuje, że planeta ewoluowała tak samo jak Ziemia, a McCoy zachwyca się piękną roślinnością.

Znajdują obelisk o kształcie piramidy, pokryty nieznanymi symbolami. Spock zauważa, że jest on wykonany z jakiegoś obcego metalu, ze stopu odpornego na skanowanie. Jego wiek jest poza możliwościami oznaczeń trikordera. Spock bada symbole, jednak może jedynie domyślać się ich znaczenia. Spekuluje, że cywilizacja, która postawiła ten obelisk, w momencie jego budowy mogła być już bardziej rozwinięta niż Federacja obecnie.

Zwiad ma tylko trzydzieści minut na badania, nim będzie musiał opuścić planetę. Wracają nad jezioro i przyglądają się osadzie, której chaty i mieszkańcy przypominają osady indiańskie szczepów Navajo, Mohican i Delaware. Kirk czuje, że ma to coś wspólnego z "tajemnicą zaginionych społeczności".

McCoy doradza kontakt z tubylcami, ale Spock sprzeciwia się temu. Planecie zagraża asteroida. Trzydzieści minut to dość na przeprowadzenie wstępnego rozpoznania i powrót celem znalezienia punktu, z którego będzie można ją zniszczyć. Gdy czas już się prawie kończy, wracają do obelisku. Po drodze Kirk rozważa, jak piękna jest prostota życia mieszkańców. McCoy diagnozuje u niego syndrom tahitański.

Kirk wspina się na platformę obelisku i otwiera swój komunikator. Zapadnia pod nim otwiera się i kapitan spada do podziemnej komory. Spada z czegoś w rodzaju schodów i zatrzymuje się dopiero na panelu kontrolnym jakiegoś urządzenia. Uderzenie nieznanej energii odbiera mu przytomność.

Akt I Edytuj

Spock i McCoy skanuja postument i obelisk, ale bez skutku. Nie są w stanie odkryć zapadni.

McCoy wścieka się na Spocka za radę, by przerwali poszukiwania. Spock wyjaśnia, że muszą osiągnąć punkt przechwycenia asteroidy. Wracają na Enterprise.

Kirk odzyskuje przytomność i próbuje przypomnieć sobie, kim jest i co robi w komorze. Jest oszołomiony i zdezorientowany. Znajduje schody i zapadnia wypuszcza go na zewnątrz. Rozgląda się i widzi dwie kobiety, niosące kosze z owocami i chlebem. To ofiara, składana na obelisku.

Spojrzawszy na Kirka obie klękają i kryją twarze w dłoniach. Jedna z nich, kapłanka, wstaje i wspina się do niego na platformę, mówiąc 'Jesteśmy twoim ludem, czekaliśmy, aż przyjdziesz'.

Na Enterprise, Mr. Montgomery Scott ostrzega, że statek jest przeciążony. Spock ponagla Scotta by utrzymywał silniki w warp dziewięć, póki nie osiągnął odpowiedniego punktu. Scott ostrzega, że 'niebezpieczeństwo ciągle wzrasta'.

Na planecie Kirk zostaje zabrany przed starszyznę plemienną i szamana. Wciąż nie przypomina sobie niczego, nie pamięta o asteroidzie ani nawet nic z własnego życia. Szaman (nazywany szefem medycznym), Salish, nalega, by poddano go próbie. Jeden ze starszych wyjaśnia Kirkowi, że ich legendy mówią o przybyciu tego, 'który może obudzić ducha świątyni i uspokoić niebo.' Kirk nie wie, czy to odnosi się do niego, czy nie.

Gdy rozmawiają, do namiotu zostaje wniesiony chłopiec, który topił się w rzece. Salish orzeka, że nie ma w nim dźwięku życia, ani światła w oczach i już się nie poruszy. Gdy odchodzi, pokonany, Kirk zaczyna resuscytację i po kilku sekundach chłopiec odzyskuje oddech.

Choć Kirk mówi, że to tylko bardzo stara technika "zawracania z drogi... ", i nic więcej nie może sobie przypomnieć, starszyzna twierdzi, że tylko bóg może przywracać życie umarłym. Oznaki szamana zostają odebrane Salishowi przez kapłankę, Miramanee, i oddane Kirkowi. Wszyscy kłaniają mu się, zasłaniając twarze. Gdy Salish wstaje, jego twarz wykrzywia wstyd i gniew.

Enterprise osiągnął punkt przechwycenia. Sulu przygotowuje tarczę, która ma zatrzymać asteroidę. Spock żąda od Scotta całej mocy dla deflektorów. Scotty obawia się, że obwody tego nie wytrzymają. Spock nakazuje mu Scotty obejść najsłabsze miejsca.

Gdy aktywują tarcze, moc zanika. Scotty melduje, że obwody kryształów dylitu padły i muszą zostać zastąpione nowymi. Deflektory odchyliły nieco tor asteroidy, lecz wskutek zaniku mocy zdołały to zrobić jedynie o 0.0013 stopnia.

Spock ustawia statek w pobliżu asteroidy. Trzeba czekać, aż uzyskają tyle mocy, by ponownie spróbować ją odepchnąć. McCoy obawia się, że nie zdążą na czas lub przypłacą to własnym życiem. Spock przypomina mu, że silniki impulsowe wciąż działają i że dzięki nim na pewno zdążą zejść asteroidzie z drogi. McCoy odpowiada, ze 'Jim nie będzie mógł zejść jej z drogi'. Dla Spocka jest to skalkulowane ryzyko, które musi podjąć.

Akt IIEdytuj

Miramanee i Salish spotykają się nad jeziorem. Salish przypomina Miramanee, że powinna pracować nad ich rytualną uroczystością. Miramanee odpowiada mu, że rytuału nie będzie; kapłanka i szaman zawsze się pobierają, a on już nie jest szamanem. Zapewnia Salisha, że każda inna kobieta będzie zaszczycona, gdy on ją wybierze, ale Salish odpowiada gorzko, że nie ma innej oprócz niej. Rozstają się.

Kirk pracuje w jednym z szałasów gdy Miramanee przynosi mu ubranie, które ma zastąpić mundur. Pyta ją o bogów obelisku, znanym jej jako świątynia. Dziewczyna jest zaskoczona, gdyż myślała, że on wie wszystko. Kirk prosi ją, by powiedziała mu wszystko, co wie. Miramanee mówi mu, że bogowie przenieśli ich na tę planetę dawno temu i zostawili szamanowi tajemnicę świątyni i to, jak jej użyć 'gdy niebo ściemnieje'. Tajemnica przechodzi z jednego szamana na drugiego. Ojciec Salisha, który również był szamanem, umarł, nim zdołał przekazać tajemnicę.

Członek starszyzny dołącza do nich i pyta Kirka, jak mają się do niego zwracać. Kirk próbuje sobie przypomnieć 'Ki...Ku...'. Starszy nazywa go Kirok. Pyta, czy nie jest z czegoś niezadowolony. Kirk zapewnia go, ze jest szczęśliwy i jeszcze nigdy nie był tak spokojny. Wątpi jedynie, czy będzie umiał im pomóc. Miramanee dotyka go czule i mówi 'jest jeszcze dużo czasu'.

Zgodnie z instrukcjami Spocka Chekov skanuje asteroidę, usiłując znaleźć jej najsłabszy punkt. Dowiedziawszy się, że leży on niemal w środku Spock każe Sulu skierować ogień fazerów na ten punkt i rozbić asteroidę. Maszynownia dokłada wszelkich starań, by wytrzymać pobór mocy. Niestety, nie udaje się uszkodzić asteroidy.

Miramanee budzi Kirka i mówi mu, że ich rytualne ubranie jest już gotowe. Kirk jest zaskoczony dopóki nie wyjaśnia mu, że chodzi o ceremonię połączenia kapłanki i szamana. Ponieważ jest zmieszany, dziewczyna sądzi, że ma on inną. Kirk zapewnia ją, że 'nie ma innej w mych myślach ani sercu'. Mówi jej, by wybrała dzień. Miramanee wybiera następny dzień.

Scotty melduje Spockowi, że napęd warp nie funkcjonuje a zreperowany może być tylko w bazie gwiezdnej. McCoy nakazuje Spockowi odpoczynek. Spock ignoruje to i rozkazuje Chekovowi wziąć kurs powrotny na planetę. Ma to zająć 59.223 dni na prędkości impulsowej, a to znaczy, że będą tak na cztery godziny przed asteroidą. McCoy jest zdenerwowany tym, że Spock nie słucha jego zaleceń. Odkrywa, że Spock wciąż studiuje zdjęcia obelisku w trikorderze. Spock mówi mu, że to jeszcze jedno skalkulowane wolkańskie ryzyko.

Miramanee ubiera się na swoje święto, podczas gdy Starszy maluje twarz Kirka na platformie obelisku. Mówi Kirkowi, że wróci do wioski jako pierwszy, by powiedzieć kapłance, że Kirk nadchodzi. Kirk idzie do wioski, szczęśliwy i zadowolony. Salish zaskakuje go i grozi mu nożem. Rani go w dłoń. Salish jest zszokowany i oświadcza, ze Kirk nie może być bogiem, gdyż oni nie krwawią.

Akt III Edytuj

Podczas walki Kirk obezwładnia Salisha. Salish mówi, by go zabił, dodając, 'Nie spocznę, póki nie udowodnię, że nie jesteś bogiem,'. Kirk zostawia go i odchodzi do wioski. Ceremonia może się rozpocząć.

Spock wciąż próbuje odszyfrować symbole. Od 58 dni obywa się bez pożywienia i odpoczynku. McCoy diagnozuje go i stwierdza, ze jest wykończony. Przypomina Spockowi, że podejmuje ważne decyzje , a to, że nie powstrzymali asteroidy, nie jest jego winą. Spock kładzie się posłusznie, ale gdy tylko McCoy wychodzi, wstaje i wraca do pracy.

Półnagi Kirk i Miramanee gonią się między drzewami obok jeziora, śmiejąc się i całując. Kirk mówi, że jest 'taki szczęśliwy'. Na nieszczęście nawiedzają go złe sny. Śni mu się Enterprise i jego załoga. Miramanee próbuje zająć jego myśli i ofiarowuje mu prezent. Mówi, że nosi jego dziecko. Kirk jest uszczęśliwiony.

We wiosce Kirk pokazuje Miramanee jak zaplanował system nawadniający, który pozwoli uzyskać dwukrotnie większe plony. Dziewczyna dziękuje mu za to, ze dał im lampy i nauczył, jak przechowywać żywność, by się nie psuła, co zabezpieczyło ich lud od głodu. Gdy rozmawiają, na zewnątrz zaczyna się huragan. Miramanee jest przestraszona, ale w obecności Kirka czuje się bezpieczniej. Wygląda na zewnątrz i mówi, że muszą iść do świątyni "i wypuścić błękitne światło". Kirk staje twarzą w twarz z faktem, ze nie wie, co robić.

Salish i Starszy przybywają i ponaglają go, by poszedł do świątyni. Kirk radzi schować się w jaskiniach, ale Salish go wyśmiewa. Starszy żąda, by "poruszył ducha świątyni". Kirk niepewnie podchodzi do obelisku. Próbuje dostać się do środka, ale nie udaje mu się. Woła, ale odpowiada mu tylko wiatr.

Akt IV Edytuj

McCoy wraca do Spocka i widzi, że ten wciąż pracuje przy swym komputerze, próbując rozszyfrować język symboli. Spock mówi, że te symbole, to nie słowa, a nuty. Pracuje z nimi przy użyciu swej wolkańskiej harfy. Odkrywa, że ci, którzy postawili obelisk, nazywali się Obrońcy. Zabierali gatunki humanoidów w w różne miejsca galaktyki, zostawiając ich w gościnnych rejonach. Według McCoya, to jest odpowiedź na pytanie, czemu różne gatunki humanoidów są tak do siebie podobne. Obaj domyślają się, że obelisk stanowi deflektor asteroid.

Salish zauważa, że Kirk nie radzi sobie z obeliskiem i przyprowadza mieszkańców wioski, podburzając ich, by zabili Kirka. Miramanee próbuje ich powstrzymać, ale Salish chwyta ją. Szamoczą się i w końcu on ją puszcza mówiąc 'więc idź i umrzyj ze swym fałszywym bogiem'. Kirk i Miramanee zostają obrzuceni kamieniami i jeden z nich uderza dziewczynę w brzuch.

Gdy to się dzieje, Spock i McCoy przesyłają się na powierzchnię, przerażając tubylców. Kirk i Miramanee są nieprzytomni. Budzą Kirka, ale ten nie pamięta ani Spocka, ani McCoya. Woła żonę, ale ona nie odzyskała jeszcze przytomności. Spock mówi do niej i z jej urywanych odpowiedzi pojmuje następny fragment układanki. Siostra Chapel dołącza do nich z awaryjnym zestawem chirurgicznym.

Sulu przekazuje meldunek o czasie, pozostałym do zderzenia. Ponieważ zostało go rozpaczliwie mało, Spock inicjuje wolkańskie połączenie umysłów, by przywrócić Kirkowi pamięć. Przerywa jednak połączenie i McCoy pyta, co poszło źle. Spock odpowiada: "Jego umysł ... on jest ... wyjątkowo dynamiczną indywidualnością." Kirk wstaje i mówi "Zadziałało."

Ogląda się na swą żonę. Spock przerywa i pyta go o wnętrze obelisku. Kirk mówi, że jest wypełnione maszynerią Spock wyjaśnia, ze jest to urządzenie ochronne. Obaj próbują wejść do środka. Kirk otwiera komunikator i zapadnia rozsuwa się. Kirk całuje Miramanee o prosi doktora, by ją ratował. Spock i Kirk schodzą pod monument i próbują odkryć, jak sterować maszyną. Spock manipuluje kontrolkami tak, jak wydaje mu się właściwe i niebieski promień strzela z obelisku, odpychając asteroidę.

Kirk wraca na podest, gdzie McCoy położył Miramanee. Pyta o jej stan, a McCoy odpowiada mu, że jej obrażenia wewnętrzne są śmiertelne. Kirk mówi jej, że planeta jest uratowana. Miramanee nie wie, że umiera i opowiada Kirk, jak będą żyli, gdy wyzdrowieje. Kirk trzyma ją w ramionach i potwierdza swą miłość pocałunkiem, nim dziewczyna umiera.

Wpisy w dziennikuEdytuj

  • Dziennik kapitański, data gwiezdna 4842.6. Pierwszy oficer Spock na stanowisku dowodzenia; nliczne poszykiwania i skany nie pomogły w zlokalizowaniu kapitana Kirka.
  • (Dwa następne wpisy są zapisem myśli Jamesa T. Kirka, cierpiącego na czasową amnezję)
  • Gdzie jestem? Co to za miejsce? Czym ono jest? Czuję, że powinienem to wiedzieć. Jest znajome, a jednocześnie nieznane. Jak się tu dostałem? Kim jestem? Staram się przypomnieć sobie.
  • Przez kilka ostatnich tygodni moja miłość do Miramanee staje się silniejsza z każdym mijającym dniem. Jednak te sny wracają każdej nocy. Fragmenty pamięci . . . Prawie mogę je schwytać, a potem . . .
  • Dziennik kapitański, data gwiezdna 4843.6. Pierwszy oficer Spock na stanowisku dowodzenia; od kilku godzin podążamy za asteroidą. Musimy dotrzeć przed nią, lecimy więc z maksymalną prędkością warp, a i tak margines czasu będzie bardzo mały.

Pamiętne cytatyEdytuj

"Ten Wolkanin nie będzie zadowolony, póki panel nie ulegnie stopieniu!"

- Scotty


"My bairns. My poor bairns."

- Scotty


"Jego umysł– on jest... wyjątkowo dynamiczną osobowością."

- Spock


"Patrzcie na boga, który krwawi!"

- Salish


"Noszę twoje dziecko."

- Miramanee

Zza kulisEdytuj

Scenariusz Edytuj

  • Choć na filmie ta nazwa nie zostaje wymieniona, planeta w skrypcie nosi nazwę Amerind.
  • W tym odcinku mija kilka miesięcy, najwięcej ze wszystkich odcinków oryginalnej serii. Jednym ze szczegółów obrazujących upływ czasu jest zmiana wyglądu bokobrodów Kirka. Jego normalne przystrzyżone bokobrody można było dostrzec pod dodatkowymi włosami.
  • To trzeci raz, gdy Spock dokonuje mind-meld z Kirkiem.
  • W oryginalnym scenariuszu Miramanee i dziecko Kirka zostają ocaleni.


RemasteringEdytuj


WystępująEdytuj

RównieżEdytuj

GościnnieEdytuj

Udział biorąEdytuj

OrazEdytuj

NiewymienieniEdytuj

KaskaderzyEdytuj

Więcej od Wikii

Losowa wiki